środa, 20 listopada 2013

Rozdział 9

 Rozdział z dedykacją dla Sylwii Reus! Mam nadzieję, że to czytasz!

/oczami Jess/

Obudziłam się o 6:16, co wcale mnie nie zdziwiło, przecież zasnęłam około godziny 17. Obróciłam się na drugi bok, a moim oczom ukazał się Mario! "Co on tu robi? Co ja robię w sypialni, skoro zasnęłam w salonie? Acha... wszystko jasne, przecież drzwi były otwarte! Idiotka ze mnie! Pewnie dostanie mi się od Mario. O Boże, jak on  słodko śpi." Tyle myśli na minutę. W tym momencie zaczęłam po cichutku chichotać. Poszłam do łazienki. Po krótkim prysznicu ubrałam się, umalowałam i zrobiła niechlujnego koka. Poszłam do sypialni, aby zobaczyć, czy Marioś jeszcze sobie śpi. Gdy zauważyłam, że Mario nadal przebywa w Krainie Morfeusza, postanowiłam zrobić śniadanie. Zaszalałam i zrobiłam naleśniki. Gdy skończyłam postanowiłam obudzić Mario, abyśmy mogli zjeść wspólne śniadanie, gdy się obróciłam zobaczyłam Mario opartego o framugę drzwi.
- Cześć słodka!  - powiedział i pocałował mnie czule w usta.
- Hej, chodź zjemy, a za godzinkę przyjeżdża do mnie i do ciebie firma przeprowdzkowa.
- Aj rzeczywiście, trochę zaspałem. - odpowiedział. Zjedliśmy śniadanie, a Mario pojechał do swojego domu. Panowie z firmy przeprowadzkowej spakowali moje rzeczy i odjechali. Miałam jeszcze półtorej godziny do odlotu samolotu. Poczytałam trochę. Wtedy pod mój dom podjechał Mario z Reus' em. Wziął moją walizkę i pojechaliśmy na lotnisko. Przez cały czas rozmawialiśmy o przeprowadzce, o naszym nowym życiu. Marco tylko przysłuchiwał się naszej rozmowie i w skupieniu prowadził samochód. Gdy byliśmy już na lotnisku Marco przytulił swojego przyjaciela i powiedział:
- Młody, dzwoń co najmniej co dwa dni i co najważniejsze dbaj o Jess i odwiedzaj nas często. Będę cholernie tęsknił!
- Ja też stary! - odpowiedział koledze i obaj zaczęli ryczeć. Gdybym nie wiedziała jak wygląda ich sytuacja, pewnie bym się z nich śmiała. Podeszłam do nich i przytuliłam przyjaciół.
- Marco my już musimy iść na odprawę. - powiedziałam i dałam przyjacielowi buziaczka w policzek.
- A tak, oczywiście. Żegnajcie! Pa! - krzyknął Reus, gdy my szliśmy na odprawę.
- Paaaaaa! - odkrzyknęliśmy i machaliśmy w jego stronę. Przeszliśmy przez odprawę i wsiedliśmy do samolotu. Zajęliśmy nasze miejsca. Włączyłam swój telefon i zaczęłam słuchać muzyki. Zamknęłam oczy i wsłuchiwałam się dokładnie w każde słowo piosenki. Mario strasznie się wiercił i mamrotał coś przez sen. Usłyszałam tylko słowa takie jak: Bayern, Borussia, Marco, Robert, boję się. Wtedy naprawdę zaczęłam się martwić o Mario. Po 30 minutach wylądowaliśmy na Bawarskim lotnisku. Obudziłam Mario i wyszliśmy z samolotu. Pojechaliśmy do naszego domu taksówką. Przez całą drogę nic nie mówiliśmy. Potrzebowaliśmy ciszy. Gdy weszłam do domu doznałam szoku. Był piękny nowoczesny, królowały tam białe kolory. Nasza sypialnia była fioletowa. Zawsze o takiej marzyłam. Dom był idealny.
- Jutro mam oficjalne przedstawienie mnie, jako zawodnika Bayernu. Pójdziesz ze mną?
- Oczywiście kochanie!
- Boję się.
- Czego?
- Że mnie nie zaakceptują, że nie znajdę z nimi wspólnego języka, że zostanę sam.
- Kochanie wszystko będzie dobrze. Masz mnie, przyjaciół, rodzinę, a zawodnicy Bayernu na pewno cię zaakceptują i polubią.
- Kocham cię!
- Ja ciebie też! - zaczęliśmy się namiętnie całować. Po paru minutach leżeliśmy w nowej sypialni, bez garderoby. Chyba nie muszę opowiadać co działo się dalej. To było nasze pierwsze zbliżenie, nasz pierwszy wspólny raz. Na zawsze w naszych umysłach pozostanie wspomnienie tego pierwszego niezręcznego zbliżenie.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jesteśmy już w Monachium, a nasi bohaterowie
przeżyli wspólnie pierwszą noc.
Chciałabym serdecznie podziękować
Sylwii Reus, to ty zmotywowałaś mnie do
napisania tego rozdziału. Nie sądziła, że ktoś, oprócz
mojej koleżanki, to czyta. A jednak i to jeszcze blogerka,
która pisze świetne opowiadanie o Lewym i Reus' ie,
opowiadanie, które czyta sporo osób.
To dla mnie zaszczyt, że mojego bloga czyta
taka osoba. WIELKIE DZIĘKI! :*
Ups, trochę się rozpisałam!
Jak podobał się rozdział?

KOMENTARZ=MOTYWACJA

3 komentarze:

  1. Czytam,czytam ♥
    Jacy oni są słodcyyy :D
    Hahah i ten Mario gadający przez sen XD
    Jestem ciekawa jak go przyjmą zawodnicy Bayernu :D

    I dziękuje za zadedykowanie rozdziału.Miło mi ♥
    Musisz trochę bardziej promować bloga,to zdobędziesz więcej stałych czytelników :D
    I czekam z niecierpliwością na nowy rozdział ♥
    Pozdrawiam ;**

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za motywacje! Na pewno zajrzę! :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń