niedziela, 22 grudnia 2013

Rozdział 12

Obudziłam się około godziny 8.00.  W domu był straszny bałagan. Wszędzie walały się jakieś puste puszki po piwie itp. Gdy weszłam do kuchni zobaczyła wszystkie dziewczyny piłkarzy.
- Hej! - powiedziałam uśmiechnięta.
- Cześć. - odpowiedziały szeptem.
- Co to jakaś tajna narada?
- Tak, trzeba chłopaków wkręcić w sprzątanie. - odrzekła Ania Lewandowska.
- Aha, rozumiem. To co robimy? - zapytałam.
- Może małe zakupki. - zaproponowała żona Mueller` a. Wszystkie zgodziłyśmy się. Szybko zjadłam śniadanie i razem z dziewczynami pojechałyśmy do galerii handlowej, zostawiając chłopaków na pastwę losu.

/oczami Mario/
Obudziły mnie promienie letniego słońca. Obróciłem się plecami do natrętnej, żółtej kulki. Nie potrafiłem jednak zasnąć przez ból głowy. Leniwie wygramoliłem się z kanapy i poszedłem do kuchnie, szukając jakiś tabletek. Gdy już je znalazłem, połknąłem jedną i popiłem dużą ilością wody.
- Ciebie też męczy kac morderca? - zapytał blady jak ściana Marco, biorąc z kuchennego blatu butelkę wody.
- Ta, ale widzę, że niektórzy mają gorzej. - powiedziałem i zaśmiałem się, za co dostałem od Marco w łeb. - Czemu nie przyjechałeś z Caro?
- Bo kopnęła mnie centralnie w cztery litery. - powiedział zrezygnowany.
- Zostawiła cię?
- Tak. Jestem singlem i tak pozostanie przez długi czas. Mam dosyć kobiet.
- A Tośka?
- Tośka jest miła, ładna, fajnie byłoby ją zaliczyć, ale nic więcej. - powiedział Marco, a ja popatrzyłem się złowrogo na niego. Nie lubię Tosi, ale to siostra mojej dziewczyny, to prawie jak rodzina, a poza tym znam ją od dzieciństwa. Razem bawiliśmy się w chowanego, berka. Oczywiście zawsze robiliśmy, to we trójkę. Jess, Tosia i ja. - Ale tego nie zrobię, bo to siostra twojej dziewczyny. - dodał, gdy ja skończyłem swoją refleksje.
- Ja nie mam nic przeciwko. Tylko, żeby nie przyjechała kiedyś do nas i nie wyżalała się Jess jakim jesteś dupkiem. - powiedziałem poważnie, a Marco widocznie tego nie wyczuł i zaczął się śmiać. - Co cię tak śmieszy?
- Gadasz jak czterdziestoletni ojciec trójki dzieci. Jess cię zmieniła.
- Taaa. - Reus miał rację. Moja dziewczyna bardzo mnie zmieniła, ale czy na lepsze? Na pewno dla niej, ale czy dla mnie? Na to pytanie jeszcze nie znam odpowiedzi. - A tak w ogóle, to gdzie są dziewczyny?
- Nie wiem. Co to za kartka? - Marco wziął tą kartkę i przeczytał, a następnie oddał mi ją.

" Mario! 
Razem z dziewczynami pojechałyśmy na zakupy i małą wycieczkę po Monachium. Nie wiem kiedy wrócimy, ale chyba popołudniu. Mam nadzieję, że jak wrócimy dom będzie lśnił. Nie mam pojęcia jak, to zrobisz, ale na pewno coś wymyślisz :)
Jess"

Postanowiłem zwołać chłopaków. Piłkarze BvB jako tako się trzymali, czego nie można było powiedzieć o chłopakach z Monachium. Polskie trio się postarało się i doszli do celu. Najgorzej wyglądał Robben, któremu daliśmy przepustkę i mógł pojechać do domu. Zaczęliśmy sprzątanie. Zajęło nam, to dobre kilka godzin. Gdy skończyliśmy, akurat pod nasz dom podjechały dziewczyny. Piłkarze zaczęli się zbierać do domów i  wtedy nadszedł dla mnie i dla Jess najtrudniejszy moment tego dnia. 

/oczami Jess/
Dzień spędziłam bardzo przyjemnie. Byłyśmy na zakupach i pozwiedzałyśmy stolicę Bawarii. Z dziewczynami bawiłam się świetnie. Myślę, że za niedługo, to powtórzymy. Wróciłyśmy do mojego domu i musiałyśmy się pożegnać. Chłopcy z BvB musieli już się zbierać. Z trudem się z nimi pożegnałam. Nie wiem kiedy znów się zobaczymy. Będę za nimi tęskniła. Znów tęskniła...

czwartek, 12 grudnia 2013

Nowy Blog!

Hej!
Już postanowiłam! Nowy blog będzie o Marco, Mitchellu i Dominiku! Trochę mi smutno, że komentarz dodała tylko jedna osoba, ale cóż ja na to poradzę. Na nowym blogu już pojawili się bohaterowie i napisany został prolog!!!

ZAPRASZAM!
http://kasiablo.blogspot.com/p/blog-page.html


poniedziałek, 9 grudnia 2013

Rozdział 11 cz.2

- O co w tym wszystkim chodzi? - zapytał się zdziwiony Marco.
-  Mary jest w ciąży. - powiedziałam z trudem powstrzymując swój entuzjazm. Przecież zostanę ciotką, więc mam powody do radości.
- To moje dziecko? - zadał sam sobie pytanie, ale ja jako ta dobra dusza odpowiedziałam na jego pytanie,
- Tak, twoje Mitch.
- Będę ojcem, najlepszym na świecie! - krzyknął uradowany, złapał mnie i zaczął mną kręcić.
- Na pewno! - powiedział Mario, wspierając zarazem kolegę. - Ale zostaw mi dziewczynę, masz swoją.
- Właśnie muszę z nią porozmawiać. - powiedział i poszedł do niej. Rozmawiali, śmiali się, a nawet Mary dostała całusa. Strasznie było mi żal Mortiza. On tak bardzo ją kochał, a ona żywiła uczucia do innego. Nieszczęśliwa miłość, bez wzajemności.
- Mario, a ty mnie kochasz? - zapytałam ledwo powstrzymując łzy, patrząc na tych dwoje.
- Ciebie i tylko ciebie. - powiedział i pocałował mnie. Wtedy usłyszeliśmy dzwonek do drzwi. Poszłam wraz z Mario otworzyć drzwi. Mario chwycił drzwi i w tym momencie zobaczyłam moją siostrę.
- Tośka!
- Jess!
- Boże nawet nie wiesz jak bardzo za tobą tęskniłam!
- A ja! - powiedziała i przytuliła mnie najmocniej na świecie - O, cześć Mario!
- Hej! - odpowiedział bez większego entuzjazmu Mario.
- Mam nadzieję, że na tą imprezę zaprosiłeś tego swojego przystojnego przyjaciela. - Tosia zachichotała pod nosem. Wtedy pod nasz dom podjechali kilkoma samochodami zawodnicy FC Bayern.
- Hej Jess! Hej Mario! - powiedzieli chórem.
- Marioś, co ty taki czerwony? - zapytał Robben, a ja spojrzałam na ciemnoczerwoną twarz Goetze` ego i razem z Tosią zaczęłyśmy się śmiać jak głupie. Chłopaki nie pojmując naszego nagłego napadu śmiechu postanowili razem z Mario wejść do salonu.
- Tośka, mogłabyś być dla niego milsza. - powiedziałam, gdy przestałam się śmiać.
- Właśnie. Mogłabym, ale nie muszę!
Impreza trwała w najlepsze. Niektórzy już leżeli w różnych dziwnych miejscach śpiąc. Kuba, Łukasz i Rober postawili sobie za główny cel, upicie wszystkich zawodników Monachium i jak na razie dobrze im to wychodzi. Tośka flirtuje z lekko podpitym Marco. Pewnie zapytać co ja teraz robię. Tańczę z Mario wolnego. Chciałabym, żeby ta chwila nigdy się nie skończył, żeby trwała wieczność, a może jeszcze dzień dłużej.
- Gramy w butelkę! - krzyknął Piszczu i czar prysł. Wszyscy usiedliśmy w kółku. Łukasz kręcił jako pierwszy. Wszyscy piłkarze Borussen modlili się, żeby butelka nie wskazała ich. Tylko Bawarczycy siedzieli spokojnie, nie wiedząc jakie wyzwania zadaje Łuki. Butelka kręciła się i kręciła, aż wreszcie się zatrzymała. Wszyscy wstrzymali oddech. Butelka wypadła na Manuelu.
- To po nim. - powiedział szeptem Mario na co ja się uśmiechnęłam.
- Pytanie czy wyzwanie? - zapytał Łukasz.
- Wyzwanie. - powiedział pewny siebie Manuel. Oj, nie wiedział co czyni.
- Jess macie ketchup i musztardę? - zadał mi pytanie Łukasz.
- A mamy.
- To przynieś. - gdy przyniosłam, to o co prosił mnie Piszczek, Łuki powiedział:
- Posmaruj sobie ketchupem jedną brew, a drugą musztardą.
- Że co?
- To co słyszałeś. - powiedział ze chytrym uśmieszkiem Polak. Neuer wykonał wyzwanie, a my nie omieszkaliśmy zrobić mu sweet foci. Myślę, że jutro wszystkie portale plotkarskie będą o tym dudniły. Graliśmy w butelkę chyba do 2. Ostatnią rzeczą jaką pamiętam, jest to że Mario mocno przytula mnie do siebie, a moje powieki stają się ciężkie i zasypiam.
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Jak podobał się rozdział? Mi osobiście średnio.
Proszę was o to abyście oddawali głosy na osobę,
o której mam pisać następnego bloga.
Naprawdę zależy mi na tym.
Chcę jak najszybciej zacząć pisać nowego bloga!
Papatki i po napisania za niedługo! :*
Jutro mecz Bayern - Man. City, a pojutrze Borussia - Marsylia!
Jakie obstawiacie wyniki?
KOMENTARZ = MOTYWACJA

niedziela, 8 grudnia 2013

Nowy blog!

Hej dziewczyny!
Chciałabym zacząć pisać nowego blog i w związku z tym mam do was pytanie.

O kim ma być nowy blog?

Chciałabym tą decyzję oddać w wasze ręce. Na dole macie listę piłkarzy, o których mogłabym pisać. W komentarzach napiszcie nazwisko piłkarza, o którym chętnie poczytałybyście.

Macie do wyboru niektórych piłkarzy Borussii Dortmund, Bayernu Monachium i Legii Warszawy.


Piłkarze, o których mogłabym pisać bloga:
1 Marco Reus
2 Robert Lewandowski
3 Kuba Błaszczykowski
4 Mitchell Langerak
5 Łukasz Piszczek
6 Manuel Neuer
7 Philipp Lahm
8 Mario Mandžukić
9 Kuba Kosecki
10 Dominik Furman

Możecie też w komentarzach dodawać własne propozycje. Wszystkie z nich rozpatrzę. Jednak najchętniej pisałabym, o którymś z wyżej wymienionych piłkarzy. Mam nadzieję, że pod tym postem pojawią się wasze propozycję i że już za niedługo będę mogła pisać dla was nowego bloga.
Mam nadzieję, że do napisania za niedługo :*. Może nawet na nowym blogu!
 

Rozdział 11 cz.1

Obudziłam się wtulona w kołdrę. Po omacku próbowałam znaleźć moją komórkę. Gdy już ją znalazłam zobaczyłam, że jest już grubo po 11. Jak mogłam tak długo spać? Postanowiłam zjeść śniadanie. Wyszłam z pokoju i zeszłam ze schodów, a tam poczułam zapach jajecznicy.
- Nareszcie obudziła się moja księżniczka. - powiedział i postawił talerze ciepłego posiłku na stole.
- No niestety, ale mój książę z bajki nie pofatygował i nie przyszedł obudzić wcześniej.
- dostałam od Mario buziaka i zaczęliśmy zajadać nasz posiłek.
- Pamiętasz o dzisiejszej imprezie? - zapytał.
- Na śmierć o tym zapomniałam.
- Nie martw się wszystko załatwiłem. Zaprosiłem chłopaków, kupiłem jedzenie i ...
- Alkohol! - dokończyłam jego wypowiedź i zaczęliśmy się śmiać.
- Mam dla ciebie niespodziankę.
- A jaką?
- Zobaczysz później.
- No dobrze, a zaprosiłeś Tosię?
- Tak, ale to tylko i wyłącznie dla ciebie.
Mario pojechał do klubu podpisać jeszcze kilka papierów, a ja w tym czasie postanowiłam wziąć długą kąpiel z bąbelkami. Ubrałam szlafrok i wysuszyłam włosy. Usiadłam na kanapie i włączyłam laptopa. Weszłam na facebook`a. Miałam jedną wiadomość od przyjaciółki. Pytała co tam u mnie i u Mariosia, szybko odpisałam i w tym momencie do salonu wszedł Mario. Dał mi całusa i poprosił mnie o szklankę wody. Weszłam na korytarz, a tam usłyszałam:
- Niespodzianka! - rozejrzałam się po pokoju.
- Aaaaaaaaaaaaaaaaa! - zabrzmiał mój donośny głos. Moim oczom ukazali się wszyscy piłkarze BvB. Pobiegli w moją stronę i przytulili mnie. - O Boże, jak ja za wami tęskniłam.
- To tylko dwa dni piękna. - powiedział Marco i przytulił mnie mocno.
- Bez was te dwa dni, to wieczność. - w kącie stali trzej mężczyźni. Podeszli do mnie i przywitali się.
- Cześć, ja jestem Henrich, to jest Sokratis, a to Pierre. - powiedział brunet.
- Hej, Jess. - uścisnęliśmy sobie dłonie. - Mary! - krzyknęłam, gdy zauważyłam koleżankę.
- Jesika, możemy porozmawiać? - powiedziała z ponurą miną Marysia.
- Oczywiście kochana. Chodźmy do sypialni i tak muszę się przebrać. - weszłyśmy do pokoju. Zaczęłam szukać jakiś ciuchów.
- Jess, wszystko się wali! - powiedziała i zaczęła płakać. Skończyłam zakładać moją sukienkę i podeszłam do niej.
- Mary, co się dzieje?
- Jestem w ciąży! - jej łzy lały się jak jesienny deszcz, a ja nie wiedziałam jak mam ją pocieszyć.
- Który to tydzień?
- Trzeci! - wtedy dotarło do mnie, że to nie może być dziecko Mortiza.
- Czyje, to dziecko, bo chyba nie Mo?
-  Nie, to nie dziecko Mortiza, my nie spaliśmy jeszcze ze sobą.
- A wtedy na imprezie?
- Odwiózł mnie do domu i tyle.
- To skoro to nie jego dziecko to jest ono...
- Mitch`a.
- Drugiego bramkarza Borussii?
- Tak. Mieliśmy przelotny romans.
- Musisz im o tym powiedzieć. - powiedziałam ocierający jej łzy.
- Ale, ale - łkała smutno - ja się boję.
- Nie masz czego, obiecuję ci, że będę przy tobie. - Mary uspokoiła się, poprawiła makijaż i zeszła razem ze mną na parter. Mario pocałował mnie, a ja spojrzałam wyczekująco na Marysie, która już razem z Mortiz` em opuszczała nasz salon. Dołączyłam się do rozmowy Ani Lewandowskiej i Agaty Błaszczykowskiej, które zacięcie dyskutowały o najmodniejszych butach. Według Anki fur rolę robię
w tym sezonie miętowe szpilki, a według Agatki czarne balerinki. Właściwie nie słuchałam ich rozmowy, tylko myślałam o Mary.
- A tobie Jess, które buty podobają się najbardziej? - zapytała się mnie Ania, a ja potrząsnęłam głową i spojrzałam na nie pytające.
- Nad czym tak myślisz? - zadała mi pytanie Błaszczykowska.
- O niczym ważnym. - powiedziałam nadal bujając w obłokach. Nagle usłyszałyśmy straszny krzyk, a w drzwiach do salonu stał wściekły Leitner.
- Ty idioto, już nie żyjesz! - krzyknął rozzłoszczony piłkarz i rzucił się na Langeraka. - Jak mogłeś jej, to zrobić?!
- O co ci chodzi?! Zabierzcie go ode mnie! - wrzeszczał Mitch, a Mary przytuliła się do mnie.
- Mario, zrób coś z nimi. - powiedziałam głaszcząc Mary po włosach. Marco i Mario rozdzielili mężczyzn i zabrali ich na "słówko". Mary zaczęła nerwowa poruszać palcami, a goście jakby nigdy nic się nie stało, wrócili do rozmowy. Agata i Ania zajmowały się Marysią, a ja poszłam do chłopaków.
- Mo! - zwróciłam się do chłopaka - Po co to zrobiłeś?
- Bo ją dalej kocham. - powiedział i spojrzał na Langeraka - a ona mnie nie.
- Jak to? - wtrącił się zdezorientowany Mario.
- Ona kocha tego dziecioroba. - powiedział Mo i wyszedł z naszej posesji.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- --------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej!
Postanowiłam ten rozdział podzielić na dwie części, bo
wyszedł ciut przydługawy. Dzięki za komentarz Juliana!  ;*
Naprawdę mnie zmotywowałaś, bo nie miałam ochoty pisać
tego rozdziału.

KOMENTARZ = MOTYWACJA