- Hej! - powiedziałam uśmiechnięta.
- Cześć. - odpowiedziały szeptem.
- Co to jakaś tajna narada?
- Tak, trzeba chłopaków wkręcić w sprzątanie. - odrzekła Ania Lewandowska.
- Aha, rozumiem. To co robimy? - zapytałam.
- Może małe zakupki. - zaproponowała żona Mueller` a. Wszystkie zgodziłyśmy się. Szybko zjadłam śniadanie i razem z dziewczynami pojechałyśmy do galerii handlowej, zostawiając chłopaków na pastwę losu.
/oczami Mario/
Obudziły mnie promienie letniego słońca. Obróciłem się plecami do natrętnej, żółtej kulki. Nie potrafiłem jednak zasnąć przez ból głowy. Leniwie wygramoliłem się z kanapy i poszedłem do kuchnie, szukając jakiś tabletek. Gdy już je znalazłem, połknąłem jedną i popiłem dużą ilością wody.
- Ciebie też męczy kac morderca? - zapytał blady jak ściana Marco, biorąc z kuchennego blatu butelkę wody.
- Ta, ale widzę, że niektórzy mają gorzej. - powiedziałem i zaśmiałem się, za co dostałem od Marco w łeb. - Czemu nie przyjechałeś z Caro?
- Bo kopnęła mnie centralnie w cztery litery. - powiedział zrezygnowany.
- Zostawiła cię?
- Tak. Jestem singlem i tak pozostanie przez długi czas. Mam dosyć kobiet.
- A Tośka?
- Tośka jest miła, ładna, fajnie byłoby ją zaliczyć, ale nic więcej. - powiedział Marco, a ja popatrzyłem się złowrogo na niego. Nie lubię Tosi, ale to siostra mojej dziewczyny, to prawie jak rodzina, a poza tym znam ją od dzieciństwa. Razem bawiliśmy się w chowanego, berka. Oczywiście zawsze robiliśmy, to we trójkę. Jess, Tosia i ja. - Ale tego nie zrobię, bo to siostra twojej dziewczyny. - dodał, gdy ja skończyłem swoją refleksje.
- Ja nie mam nic przeciwko. Tylko, żeby nie przyjechała kiedyś do nas i nie wyżalała się Jess jakim jesteś dupkiem. - powiedziałem poważnie, a Marco widocznie tego nie wyczuł i zaczął się śmiać. - Co cię tak śmieszy?
- Gadasz jak czterdziestoletni ojciec trójki dzieci. Jess cię zmieniła.
- Taaa. - Reus miał rację. Moja dziewczyna bardzo mnie zmieniła, ale czy na lepsze? Na pewno dla niej, ale czy dla mnie? Na to pytanie jeszcze nie znam odpowiedzi. - A tak w ogóle, to gdzie są dziewczyny?
- Nie wiem. Co to za kartka? - Marco wziął tą kartkę i przeczytał, a następnie oddał mi ją.
" Mario!
Razem z dziewczynami pojechałyśmy na zakupy i małą wycieczkę po Monachium. Nie wiem kiedy wrócimy, ale chyba popołudniu. Mam nadzieję, że jak wrócimy dom będzie lśnił. Nie mam pojęcia jak, to zrobisz, ale na pewno coś wymyślisz :)
Jess"
Postanowiłem zwołać chłopaków. Piłkarze BvB jako tako się trzymali, czego nie można było powiedzieć o chłopakach z Monachium. Polskie trio się postarało się i doszli do celu. Najgorzej wyglądał Robben, któremu daliśmy przepustkę i mógł pojechać do domu. Zaczęliśmy sprzątanie. Zajęło nam, to dobre kilka godzin. Gdy skończyliśmy, akurat pod nasz dom podjechały dziewczyny. Piłkarze zaczęli się zbierać do domów i wtedy nadszedł dla mnie i dla Jess najtrudniejszy moment tego dnia.
/oczami Jess/
Dzień spędziłam bardzo przyjemnie. Byłyśmy na zakupach i pozwiedzałyśmy stolicę Bawarii. Z dziewczynami bawiłam się świetnie. Myślę, że za niedługo, to powtórzymy. Wróciłyśmy do mojego domu i musiałyśmy się pożegnać. Chłopcy z BvB musieli już się zbierać. Z trudem się z nimi pożegnałam. Nie wiem kiedy znów się zobaczymy. Będę za nimi tęskniła. Znów tęskniła...