poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Rozdział 1

Może opowiem wam całą tą historię od początku, a więc gdy miałam 5 lat zaprzyjaźniłam się z Goetze. Byliśmy bardzo dobrymi przyjaciółmi. Chodziliśmy razem do podstawówki i graliśmy razem w piłkę, zawsze go ogrywałam ;-). Koledzy Mario śmiali się z niego, że jest pantoflarzem, a dziewczyny cały czas mnie pytały jaki jest mój przyjaciel, bo nie powiem zawsze był przystojny. W 5 klasie Goetze musiał przeprowadzić się z Berlinu do Dortmund. Było mi bardzo smutno, że wyjeżdża. Gadaliśmy przez telefon, czy skaypa każdego dnia. Tęskniłam za nim... Nasza przyjaźń przetrwała do dzisiaj. Postanowiłam, że wyjadę do Dortmund i tam skończę studia i znajdę pracę. Miałam wyjechać z nadzieją na lepsze jutro.  Chciałam też zrobić niespodziankę kumplowi. Spakowałam się i chciałam iść wcześniej spać, ale przeszkodził mi mój ukochany przyjaciel. Zaczęliśmy gadać przez skaypa:
- Hej! - powiedział, a wręcz krzyknął ze szczęścia, że widzi mnie na ekranie swojego komputera.
- Hej - odpowiedziałam z entuzjazmem w głosie.
- Co tam? - rzucił.
- Nic, a tam? - uśmiechnęłam się.
- Też, jutro gramy mecz z Bayernem - powiedział zdenerwowany.
- Wiem będę oglądać. Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziesz i przynajmniej zaliczysz asystę!!!
Zaczęliśmy się śmiać. Gadaliśmy jeszcze godzinę. Pożegnałam się z nim, poszłam wziąć prysznic i  spać.

                      ***

Obudziłam się o 6:00. Samolot miałam na godzinę 9. Umyłam się, ubrałam ( białą koszulę, miętowe rurki oraz czarne buty na wysokim obcasie ), umalowałam, poczesałam włosy i zjadłam śniadanie. Kiedy skończyłam zegar wskazywał 8:20. Wzięłam walizki, wrzuciłam do bagażnika taksówki i pojechałam na lotnisko. Wylądowałam w Dortmundzie o 10:00. Miałam bilety na mecz BvB i FCB, który miał się rozpocząć o 17:30. Pojechałam więc do mojego nowego mieszkania, które było bardzo blisko stadionu. Mieszkanie było małe, ale komfortowe, w sam raz dla mnie. Gdy skończyłam była już 16:45. Przejrzałam się w lustrze i poszłam na stadion. Miałam wielką nadzieję, że jeszcze przed meczem spotkam pomocnik BvB. Gdy weszłam na stadion ktoś złapał mnie za rękę, a był to...
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej miśki!
Sorry, że nie napisałam we weekend, ale miałam 
problemy z internetem. Dlatego dzisiaj pojawią
się dwa rozdziały.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz