Dwa tygodnie później
Obudziłam się dość wcześnie. Zrobiłam sobie śniadanie, usiadłam przed telewizorem i oglądam jakieś telenowele. Jedząc płatki uświadomiłam sobie, że to już jutro przeprowadzamy się do Bawarii. Potem umyłam się i ubrałam. Włosy rozpuściłam i przejechałam raz rzęsy tuszem. Jednym słowem NUDA! Zaczęłam się powoli pakować. Nie chcę opuszczać Dortmundu, ale muszę to zrobić, dla Mario. Będę tęsknić za Marco, Łukaszem, Kubą, Robertem, za innymi piłkarzami i ich partnerkami, będę nawet tęsknić za Mary. Najpierw spakowałam moje ubrania do walizki, następnie spakowałam moje książki, zdjęcia i dokumenty do osobnych kartonów. Po kilku godzinach ciężkiej pracy opadłam bezsilnie na kanapę i zasnęłam.
/Z punktu widzenia Mario/
Dzisiaj miałem bardzo ciężki dzień. Spakowanie moich rzeczy nie trwało zbyt długo, ponieważ pomagali mi chłopcy z Borussii. Uśmiałem się za wszystkie czasy, będę za nimi tęsknił.
- To co Mario, opuszczasz nas. - powiedział Marco, który był bardzo przybity moim transferem.
- Taaa, niestety. - odpowiedziałem i przytuliłem mojego przyjaciela.
- Ooooo!!! Robimy rodzinnego przytulaska!!! - krzyknęło polskie trio i w tym samym czasie wszyscy się na nas rzucili i zrobiliśmy tego " przytulaska ".
- Będę za wami tęsknił! - powiedziałem, a po moim policzku spłynęła jedna samotna łza.
- A my za tobą!!! - krzyknęli chórem.
- Jedziesz do Monachium razem z Jess? - zapytał mnie Kuba.
- Tak, bardzo źle, to znosi. Zżyła się z wami. - odpowiedziałem smutny. - Chyba do niej pojadę. Nie obrazicie się?
- Nie. Jedź. - powiedział Robert. Pożegnałem się z chłopakami i jak na skrzydłach pojechałem do mieszkania mojej dziewczyny. Zapukałem do drzwi, ale Jesika nie otwierała. Przestraszyłem się nie na żarty. Złapałem za klamkę. Drzwi były otwarte. Jess o tej porze zawsze ma zamknięte drzwi i, to wcale nie dlatego, że jej kazałem, bo się o nią martwię... no może trochę! Wszedłem do środka i od razu udałem się do salonu. Zobaczyłem tam słodko śpiącą na kanapie Jess. Nie mogłem się oprzeć i zrobiłem jej fotkę, która po chwili była moją tapetą na telefonie. Postanowiłem jej nie budzić tylko przenieść ją do sypialni. Wziąłem ją na ręce i po chwili leżała już otulona pościelą w swoim pokoju. Gdy ona tak spała, a ja stałem obok jej łóżka zrozumiałem, że ją kocha. Bo tylko zakochana osoba może o 21.00 patrzeć na ukochaną osóbkę, słodko sobie śpiącą. Położyłem się koło niej i odpłynąłem do Krainy Morfeusza.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Napisałam ten rozdziałam pod nagłym napływem weny.
Trochę takie masło maślane, ale chyba może być.
Za niedługo nasi bohaterowie, będą już w Monachium
i wtedy akcja się zaostrzy. Chłopcy z Bayernu mile powitają
Mario i znajdą ze sobą wspólny język. Znajdzie się jednak też
taka osóbka, która uprzykrzy życie młodej parze. Ale to w innych
rozdziałach. Całuski :*
Rozdział mi się podoba :D
OdpowiedzUsuńJestem ciekawa jak będzie im w Monachium :D
Pozdrawiam i zapraszam do mnie:
http://nikt-nie-jest-ideaalny.blogspot.com/
Cieszę się, że rozdział Ci się podobał. Za niedługo dodam nowy. Twoje opowiadanie czytam od jakiegoś czasu i bardzo mi się podoba :). Jest mi miło, że ktoś czyta to opowiadanie. Pozdrawiam i buziaczki :*
Usuń