wtorek, 28 stycznia 2014

Epilog

/20 lat później/
Te dwadzieścia lat minęło jak jeden dzień, najdłuższy i najszczęśliwszy dzień w moim życiu. Mam już 45 lat, na mojej twarzy już pojawiły się pierwsze zmarszczki, a ja dalej czuję się jak dwudziestolatka. Oprócz Madzi, razem z Mario doczekaliśmy się jeszcze dwójki dzieci, bliźniaków Leona i Luisy. Magda ma już 22 lata, a ja pamiętam jeszcze dzień, w którym dowiedziałam się, że spodziewam się dziecka. Bliźniaki mają po 19 lat. Madzia studiuje prawo i ma narzeczonego, który ma na imię Alex. Mario na początku nie był zadowolony z powodu chłopaka jego najstarszej córki, ale gdy dowiedział się, że od dziecka kocha Borussie i że zawsze był fanem Mario, to mój mąż zmiękł. No właśnie fanem Borussii... Mario, gdy tylko skończył mu się kontrakt wrócił do gry w Dortmundzie. Kupiliśmy na obrzeżach miasta wielki dom i tam z naszą trójką pociech zamieszkaliśmy i mieszkamy do teraz, no nie z trójką, tylko z dwójką, ale jednak. Luisa w tym roku zdała maturę i ma zamiar wybrać się na medycynę. Kolejny powód do dumy. Jeżeli o naszą małą Luisę chodzi, to nie ma chłopaka, ale wszyscy wiedzą, że podkochuje się w przyjacielu z klubu Leosia. Tak, Leon poszedł w ślady ojca i został piłkarzem Borussen. Gra na pozycji prawego skrzydłowego, jak wujek Kuba. Nasz syn wdał się w ojca... Flirtuje z wieloma dziewczynami, ale jeszcze nie był w stałym związku. Może, to i lepiej. W końcu do takich rzeczy trzeba dojrzeć... Mario jest trenerem dortmundzkich pszczółek. Czas też był dla niego nieubłagany. Pierwsze siwe włosy na jego dalej bujnej czuprynie i zmarszczki. Jest wielkim autorytetem dla swoich podopiecznych. Zawsze wiele wymagał od naszego syna. Właśnie dlatego, Leon jest zawodnikiem, który prawie zawsze występuje w pierwszym składzie, a nie dlatego, że jego ojciec jest trenerem. Zawsze rozpieszczał nasze córki i dbał o nie jak najlepiej potrafił, więc trudno mu było zaakceptować fakt, że są już dorosłe i nie musi się martwić, że nie dzwonią do niego co dwadzieścia minut... Tak był taki czas, że dzwoniły tak często, ale po zobaczeniu rachunku za telefon, Mario zrezygnował... Pewnie jesteście ciekawi co u nasz znajomych. Mary i Mitch nie doczekali się więcej dzieci, ale za to są już dziadkami. Mają przepiękną wnuczkę Katrin. Mitch jest trenerem bramkarzy w Borussii, a Mary pracuje jako pielęgniarka w dortmundzkim szpitalu. Adaś również poszedł w ślady ojca i został bramkarzem, również Borussii. A co u Tośki? Od osiemnastu lat jest żoną Marco Reus`a. Tak tego samego Marco, który nie wiązał z nią jakiś dużych planów. Moją dwójkę dzieci. Svena i Michaela. Sven jest napastnikiem również w dortmundzkim klubie i zarazem się edukuje, a Michael skupia się wyłącznie na nauce, nic innego się nie liczy. No może oprócz, córki państwa Lewandowskich.
Moje życie nabrało wielu barw i jestem nim zachwycona. Gdyby ktoś kiedykolwiek, zapytał się mnie jakie według mnie jest idealne życie, to moje podałabym jako przykład...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
To już jest koniec... Trudno mi jest się rozstać z tym opowiadaniem, ale wszystko ma swój koniec i początek. Teraz skupię się na moim drugim blogu, a poza tym planuję już nowy :)
Dziękuję za wszystkie komentarze, których nie było aż tak wiele, ale to właśnie przez, to dodawały mi więcej motywacji. Dziękuję, że przeczytałyście tego bloga i przez ten cały czas byłyście ze mną!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz