/oczami Mario/
Obudziłem się w obcym mieszkaniu, pokoju i łóżku. Uświadamiając sobie co zrobiłem, klnąłem w duchu. Co ja teraz zrobię? Nie potrafię spojrzeć Jess w twarz. To już jest koniec. Ona nigdy mi nie wybaczy... Tatiana jeszcze spała, a ja postanowiłem się ulotnić. Ubrałem się i szybko wybiegłem z jej mieszkania. Postanowiłem nie iść jeszcze do domu. Muszę coś zrobić. To nie może się tak skończyć.
/oczami Jess/
Obudziłam się około godziny 9. Odruchowo chciałam obudzić Mario, ale go nie było. Może śpi u jednego ze swoich kolegów. Jak przyjdzie, to mi opowie. Wzięłam wszystkie potrzebne rzeczy i udałam się do łazienki. Gdy skończyłam poranną toaletę, postanowiłam coś zjeść. Nie potrafiłam jednak nic przełknąć. Zrobiło mi się niedobrze. Pobiegłam do toalety i zaczęłam wymiotować. Chyba bierze mnie jakieś choróbsko, albo jestem w ciąży... Nie to na pewno nie ciąża. Po prostu mam jakąś grypę. Oby...
- Powinnam pójść do lekarza. - powiedziałam sama do siebie. Nie czekając na powrót Mario, pojechałam do pobliskiego ośrodka zdrowia.
/oczami Mario/
- Wróciłem! - krzyknąłem kiedy znajdowałem się w domu. Odpowiedziała mi głucha cisza. Widocznie Jess gdzieś wyszła. Mam nadzieję, że o nic mnie nie podejrzewa. Przemyślałem wszystko i chcę walczyć o nasz związek, zapomnieć o tym wszystkim. Po drodze zorientowałem się, że zostawiłem u Tatiany portfel. Na szczęście były tam tylko pieniądze. Dokumentów do klubu nie brałem.Usiadłem na kanapie i oglądałem telewizję, gdy nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Otworzyłem je i ujrzałem uśmiechniętą Tatianę.
- Hej, zostawiłeś u mnie swój portfel. - powiedziała, oddała mi zgubę i weszła do środka. Byłem zdziwiony i jedyne o czym myślałem, to aby Jess nie wróciła teraz do domu. - Ładnie tu masz.
- Dzięki. - odpowiedziałem zmieszany.
- Czemu rano tak zniknąłeś? - zapytała i usiadła na kanapie.
- Musiałem coś załatwić. Skąd masz mój adres?
- Miałeś wizytówkę w portfelu. - powiedziała, a po chwili dodała: - Teraz możemy zabawić się u ciebie. - pocałowała mnie i wtedy usłyszałem tak bardzo znajomy mi głos.
/oczami Jess/
Wracałam powoli do domu. Jednak przypuszczenia, które początkowo oddalałam od siebie są prawdziwe. Jestem w pierwszym miesiącu ciąży. Może, to trochę głupie zważywszy na moją sytuację, ale cieszę się. Mam nadzieję, że dzięki temu, że noszę w sobie malutki dar Boży, Mario i ja zaczniemy się lepiej dogadywać i mniej kłócić. Weszłam do domu. Widok, który tam zastałam przekroczył wszelkie moje wyobrażenia. Mario obściskiwał się z jakąś dziewczyną.
- Nie będę wam przeszkadzać! - krzyknęłam i pobiegłam do sypialni. Położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać. Z dołu słyszałam tylko krzyki tej dziewczyny i trzaskające drzwi. Kiedy zaczęłam wątpić w to wszystko, zrozumiałam, że wiążąc się tak szybko z Mario, popełniłam największy błąd w moim życiu. Straciłam najpierw przyjaciela, a potem chłopaka. Dotknęłam miejsce gdzie spoczywa moje dziecko i odzyskałam siły. Dla niego, bądź dla niej muszę się pozbierać i zacząć od nowa żyć. Wzięłam torbę i opróżniałam szafki, gdy do pokoju wszedł przygnębiony Mario.
- Jess, proszę daj mi to wyjaśnić. - przyklęknął koło mnie i złapał moją rękę, a ja natychmiastowo uwolniłam ją od uścisku.
- Tutaj nie trzeba nic wyjaśniać. Zrobiłeś co zrobiłeś i nie mam ci tego za złe. - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
- Czyli wszystko będzie jak dawniej? - zapytał, a ja wyczułam w jego głosie ulgę.
- Nie. Wybaczam ci, ale nie potrafię z tobą być. Wyjeżdżam. Nie szukaj mnie. - odpowiedziałam i kontynuowałam pakowanie. Mario usiadł na łóżku i ukrył twarz w dłoniach. Gdy skończyłam się pakować zadzwoniłam po taksówkę. Zeszłam na parter, a za mną jak cień szedł Mario. Gdy taksówka podjechała pod dom Mario, powiedziałam tylko:
- Jesteś wspaniałym facetem, ale cóż, nie udało się nam. - powiedziała, obróciłam się na pięcie, a po moim policzku spłynęła łza. Wsiadłam do taksówki i pojechałam na lotnisko. I co ja mam teraz zrobić? Gdzie jechać? Berlin odpada, rodzice będą zadawać zbędne pytania, a Mario na pewno chcąc szukać mnie zacznie od stolicy Niemiec. Warszawa? Babcia chętnie by mnie przyjęła, ale to też zbyt oczywiste. Zostaje mi już tylko podróż do wujka. Czyli kierunek...
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej!
Dzisiaj trochę dłuższy rozdział.Odzyskałam wenę do pisania
tego opowiadania. Ostatnio skupiłam się na moim drugim
blogu do, którego czytania serdecznie was zapraszam.
Jak myślicie gdzie Jess zamierza wyjechać? :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz