sobota, 4 stycznia 2014

Rozdział 15

Czyli kierunek słoneczna Hiszpania, a dokładniej Madryt. Szybko kupiłam bilety na najbliższy samolot, który miał wystartować za dwie godziny. Usiadłam więc przy stole w lotniskowej kawiarni i zamówiłam herbatę. Postanowiłam zadzwonić do wuja. Wykręciłam numer i czekałam. Pierwszy sygnał, drugi, trzeci...
- Cześć wujku! - powiedziałam zadowolona.
- Witam moją ulubioną siostrzenicę, tylko nie mów o tym Tośce. - przywitał się ze mną wujek. - Czy mogę wiedzieć z jakiego powodu raczyłaś do mnie zadzwonić? - zapytał rozbawiony wujaszek.
- Bo wujku, czy mogłabym do ciebie przylecieć? - zapytałam i w tym momencie przyszła kelnerka i podała mi filiżankę z herbatą. Po cichu podziękowałam.
- Oczywiście kochana. A jeśli mogę wiedzieć, to czemu chcesz odwiedzić starego wujka? - zapytał.
- Wcale nie jesteś stary, a poza tym muszę przemyśleć kilka rzeczy.
- No dobrze. Ciocia Anita się ucieszy. - stwierdził.
- Okey wujku ja już kończę. Pa!
- Pa! - zaczęłam pić moją herbatkę. Bardzo cieszyłam się, że jadę do wujka. Wujo ma na imię Antoni. Ma żonę Anitę, która jest hiszpanką z dziada, pradziada. Odkąd pamiętam Antoni zawsze mi pomagał. Bardzo ważny jest również fakt iż wujek ma córkę Jovite, o trzy lata ode mnie młodszą. Bardzo ją lubię. Jak byłyśmy małe często razem się bawiłyśmy, a jak dorosłyśmy potrafiłyśmy godzinami siedzieć na telefonie i gadać. Gdy skończyłam swoją refleksję i herbatę powędrowałam na odprawę. Wszystko minęło w miarę sprawnie i już po trzydziestu minutach byłam w samolocie. Włączyłam muzykę i zaczęłam się zastanawiać jak to będzie kiedy maluszek pojawi się na świecie. Czy będzie to chłopak, czy dziewczynka, czy sobie poradzę i ogólnie jak to będzie. Po kilku godzinach wylądowaliśmy na lotnisku w Madrycie. Wyszłam z samolotu, wzięłam swoje bagaże i czekałam na wujka Antosia. Gdy go wreszcie zobaczyłam, okazało się, że przyjechał z ciocią i Jovitą.
- Hej! - przywitałam się i przytuliłam się ze wszystkimi po kolei.
- Cześć! - powiedzieli wszyscy razem. Wujek wziął moje bagaże i pojechaliśmy do ich domu, przez cały czas rozmawiając. Gdy dotarliśmy na miejsce, zobaczyłam wille, w której spędzałam nie jedne wakacje. Weszliśmy do środka i pokierowaliśmy się na pierwsze piętro, gdzie znajdował się pokój, w którym spędzę kilka miesięcy. Bardzo podobał mi się styl w jakim został urządzony mój pokoik. Rodzina zostawiła mnie samą. Szybko się rozpakowałam, gdyż nie wzięłam ze sobą wiele rzeczy. Tylko ubrania, kosmetyki i ulubione książki. Gdy skończyłam wzięłam szybki prysznic i zeszłam na kolację. Anita z Jovitą przygotowały paelle, typowo hiszpańską potrawę. Zasiedliśmy do stołu. Jako że jesteśmy w Hiszpanii nie mogło zabraknąć wina.
- Jesika, napijesz się? - zapytał wujo, trzymając w prawej dłoni butelkę Ribera del Duero.
- Nie, ja nie mogę. - powiedziałam i spojrzałam na zaskoczonego wujka.
- Jak to nie możesz, chyba nie jesteś w ciąży? - zapytała żartobliwie Jovita.
- Właśnie, to chciałam wam powiedzieć. - wzięłam do ust kawałek obiadu. Jovita otworzyła szeroko buzię, wujek pobladł, a ciotka tylko się uśmiechnęła.
- Rodzice wiedzą? - zapytał Antoni.
- Nie. Wujku proszę nie mów im jeszcze, muszę to wszystko przemyśleć.
- Dobrze. To dziecko tego niemieckiego piłkarza? - zapytał, pijąc zimne wino.
- Tak. Ale nie chcę o tym rozmawiać. - powiedziałam. Resztę obiadu zjedliśmy w ciszy. Po posiłku ciocia włożyła naczynia do zmywarki, a wujek z Jovitą oglądali telewizję. Postanowiłam pójść do swojego pokoju. Umyłam się i ubrałam piżamkę. Położyłam się na moim nieziemsko wygodnym łóżku i zasnęłam.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka!
Za nami piętnasty rozdział. Jak wam się podobał?
Jess wyjechała do słonecznej Hiszpanii, gdzie
czekają na nią nowe przygody. A może nawet nowa
miłość? :)
Pewnie ciekawi was fakt iż tak po prostu bez większego
rozgłosu Jess zostawiła Mario. Właściwie, to moja wina,
ponieważ nie potrafię o nim pisać. Nie wiem dlaczego,
ale straciłam do niego piłkarską sympatię. Może, to przez
transfer? Mniejsza z tym. Odpocznę od pana Goetze`ego
i zobaczymy co będzie dalej.Druga sprawa, to powód dla
którego wybrałam Hiszpanię, a właściwie Madryt. Byłam
tam raz w czasie wakacji i zakochałam się w hiszpańskiej
kulturze, kuchni, krajobrazie, po prostu zakochałam się w Hiszpanii!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz