niedziela, 19 stycznia 2014

Rozdział 16

Obudziłam się o 9.30. Zeszłam do kuchni. W domu nie było nikogo. Na stole leżała kartka, a obok niej stał talerz z kanapkami. Wzięłam do ręki papier i przeczytałam.

"Jess!
Antonii jest obecnie w pracy, Jovita poszła do koleżanki, a ja jestem na zakupach. Razem z wujkiem wrócimy około godziny 16.00, a Jovita powinna być o 10.00. Zrobiłam ci śniadanie, mam nadzieję, że będzie smakować. 
Ciocia Anita"

Uśmiechnęłam się i wzięłam talerz ze śniadaniem i usiadłam przed telewizorem. Skakałam po kanałach, aż wreszcie zahaczyłam o jakiś program informacyjny. Jak zwykle to samo. Kryzys, polityka, sport, kryzys, polityka, sport i tak w kółko i kółko. Zjadłam śniadanie i skończyłam poranną toaletę. Wtedy na zegarze wybiła godzina 10:05. Do domu wróciła moja kuzynka.
- Hej! - zawołała.
- Cześć. - odpowiedziałam.
- Jak się czujesz? - zapytała i usiadła koło mnie na kanapie. Jak mogłam się czuć? Jestem w ciąży, mój ex chłopak mnie zdradzał i się z nim rozstałam. Chce się żyć!
- Ok.
- Wiesz, bo mam do zrobienia taki projekt na studia o piłkarzach Realu. Ojciec załatwił mi wejściówki na trening. Chciałabyś pójść ze mną? - zaproponowała i uśmiechnęła się zachęcająco.
- Mogę iść. Czemu nie? - odpowiedziałam. - A kiedy? - zapytałam.
- Za trzy godzinik chłopcy mają trening.
- Dobrze. Może pooglądamy jakiś film?
- Z chęcią. - odpowiedziała, podeszła do szafki z filmami i wyjęła znajomą płytę.
- Dirty Dancing, pamiętałaś. - swierdziłam.
- Nasz ulubiony film. - odpowiedziała i włączyła film. Oglądałyśmy i rozmawiałyśmy. Oczywiście nie obyło się bez pytań typu "Jak to jest być w ciąży?", "Jaki był Mario", "Powiesz mu?". Gdy zobaczyłyśmy napisy końcowe, szybko się przebrałyśmy i pojechałyśmy na stadion. Piłkarze już ćwiczyli. Oczywiście jako wielka fanka football`u znałam ich prawie wszystkich.
- To jaki projekt masz o nich zrobić? - zapytałam, jedząc czekoladę. Jak to kobieta w ciązy miałam zachcianki smakowe i w tym momencie miałam ochotę na czekoladę.
- Opisać ich trening, porozmawiać z nimi i cyknąć kilka fotek. Robótka na kilka godzin, ale cóż, taką pracą chciałam powitać nowy rok akademicki.
- A jak wujaszek załatwił ci wejściówki? - zapytałam.
- Zna się z prezesem klubu. - usiadłyśmy na trybunach. Jovita bazgrała coś w zeszycie, a ja dalej jadłam tą czekoladę. Gdy ten przeklęty trening się skończył, Jovitka zaciągnęła mnie na murawę.
- Dzień dobry panie trenerze, mogę porozmawiać z kilkoma chłopakami? - zapytała ładnie kuzynka.
- Oczywiście. - odpowiedział miły starszy pan. Jovita wzięła chłopców, którzy byli gotowi na odpowiedzenie na kilka pytań. Zostałam sama na boisku. Wzięłam piłkę i na niej wyładowałam całą złość, z którą przyjechałam do Madrytu. Ustawiłam ją w połowie boiska i kopnęłam z całej siły. Piłka leciała, leciała i jeszcze leciała aż wylądowała w okienku bramki.
- Niezły strzał. - powiedział jakiś głos. Obróciłam się w jego stronę.
- Dzięki. - odpowiedziałam, a mężczyzna przybliżył się do mnie.
- Gareth. - powiedział i podał mi dłoń.
- Jess. - uścisnęłam jego silną dłoń.
- Przyjaciółka tej dziennikarki? - zapytał.
- Kuzynka.
- Nie jesteś hiszpanką.
- Nie, jestem polką, która całe swoje życie spędziła w Niemczech. - uśmiechnął się pod nosem.
- Kto nauczył cię tak strzelać? - zapytał. - Bo zrobiłaś to tak profesjonalnie, że mógłbym się skusić o stwierdzenie, że jesteś związana z piłką nożną.
- Gram w piłkę od dziecka, a strzał był tak celny i mocny, bo chciałam wyładować swój gniew. Wiesz zła kobieta, to nic dobrego. - powiedziałam i uśmiechnęłam się przyjaźnie. Gareth wydawał się być fajny facetem. Był inni niż ci wszyscy piłkarze Realu. Taki spokojny, skromny, zwyczajny... Usiadłam na murawie, a on zrobił to samo.
- A jeśli mogę wiedzieć, to co cię tak zezłościło? Nie żebym był ciekawski, czy coś, ale... Wiesz co?
Nieważne nie powinienem pytać. - zmieszał się widząc moją smutną minę.
- Nic się nie stało. Mój były chłopak mnie zdradzał, zerwałam z nim, ale nie potrafiłam mu powiedzieć co o nim myślę, bo on odkąd pamiętam był moim przyjacielem. Nie mogłam mu tego powiedzieć, rzucić w niego najgorszymi przekleństwami, wyzwać go od najgorszych i wysłać w diabli. W końcu, to ojciec mojego dziecka... - powiedziałam, a łza zakręciła się w moim oku. Szybko ją otarłam, żeby piłkarz tego nie zauważył. Znowu popełniam ten sam błąd. Za szybko otwieram się przed ludźmi i ufam im. W tym momencie dostałam smsa od Jovity, że czeka na mnie przed stadionem. Szybko pożegnałam się z Gareth`em i wyszłam ze stadionu.
- I co? Jak wywiady? - zapytałam.
- Bardzo dobrze i dostałam numer od piłkarza! Nigdy nie zgadniesz od którego! - stwierdziła, a ja przypomniałam sobie, że nie mam jak skontaktować się z Gareth`em. Najpierw się zasmuciłam, ale po małym namyśle stwierdziłam, że to może nawet lepiej... Gdy dojechałyśmy do domu, od razu wzięłam laptopa i weszłam na skypa z nadzieją, że ktoś z moich znajomych będzie dostępny. Przeglądałam tak, ale nikogo nie było. Gdy już chciałam odłożyć laptopa, zadzwoniła do mnie Mary.
- Hej! - powiedziała i uśmiechnęła się.
- Cześć. - odpowiedziałam i zauważyłam Mitch`a z dwoma kubkami herbaty. - Jak tam maleństwo?
- Bardzo dobrze! Byłam ostatnio u ginekologa i powiedział, że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Bardzo się cieszę.
- Jess, słyszeliśmy co stało się między tobą, a Mario. Jak to znosisz? - zapytał Mitch.
- Nie martwcie się o mnie, wszystko jest w jak najlepszym porządku.
- Gdzie ty teraz jesteś? Nie ma cię w Berlinie, Warszawie. Wszyscy cię szukali i strasznie się martwili, a chyba najbardziej Mario. - dodała Mary.
- Jestem u wujka, ale nie mogę powiedzieć gdzie. Nie chcę żeby Mario się dowiedział.
- Rozumiemy. Ale przyjedziesz na chrzest malucha? Chcieliśmy żebyś została matką chrzestną. Zgadzasz się? - zapytała, a ja miałam ochotę jej odpowiedzieć "Ok, ale wy przyjedziecie na chrzest mojej pociechy!". Jednak ugryzłam się w języki i powiedziałam tylko zwykłe "Tak". Pogadaliśmy jeszcze chwilkę o jakiś głupotach, a następnie rozłączyłam się, poszłam się umyć i spać. Szybko zasnęłam, bo był to bardzo wyczerpujący dzień.
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Dzisiaj dłuższy rozdział! :) To dzięki wygranej Polskiej Reprezentacji! Ubóstwiam tych chłopaków!
Tylko zdenerwowała mnie czerwona kartka Teodorczyka. Było to dla mnie niezrozumiałe, bo jako napastnik dostał czerwoną kartkę i szczerze jakoś fenomenalnie nie grał, ale wygrana, to wygrana. Oby tak dalej! :D

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz